Wlasna dzialalnosc czy praca na etacie?



Oglądasz archiwalną wersję tematu "Wlasna dzialalnosc czy praca na etacie?" z forum pl.biznes





markus - 1 Lut 2002, 16:17

Witam,

niektorzy z grupowiczow beda chcieli mi zapewne odeslac na
pl.praca.dyskusje, ale stwierdzilem, ze to jednak bedzie lepsze miejsce na
przedstawienie problemu.

Otoz, jest sobie 21-letni zaoczny student Handlu Zagranicznego. Od 3 m-cy ma
swoja pierwsza prace. Niestety na czarno i z zarobkami grubo ponizej
sredniej krajowej. Nim podjal prace, myslalby otworzyc swoja wlasna firme, w
pewnej poki co dobrze dochodowej dzialalnosci. Jednakze, poswiecenie jest
ogromne, gdyz nie chcialby zatrudniac nikogo. Trzebaby pracowac po 12-14
godz. dziennie rowniez w soboty, na co nie moze sobie pozwolic, ze wzgledu
na szkole.

I tu pojawia sie pytanie. Jak w takim przypadku postapic? Sa trzy plany:
PLAN A: poszukac sobie lepiej platnej pracy [zaznaczam, ze cala rzecz dzieje
sie w Warszawie] i poswiecic czas studiom i pouczeniu sie jezykow, by za 3-4
lata wladac biegle 3 jezykami. I dopiero po studiach zaczac prace na
powaznie.
PLAN B: otworzyc ta firme [branza w ktorej zna sie], jednakze mozna na niej,
nie mowie zbic kokosow, ale zyc sobie w miare dostanie przez najblizsze 2-3
lata, ale co potem? W tym przypadku, nie mialby czasu ani na studia, ani na
nauke jezykow.
PLAN C: nie robic nic, czekac na ruchy naszego rzadu? ;-)

Z gory dziekuje za wszelkie sugestie.
Pozdrawiam,
MARKUS



tomek - 1 Lut 2002, 18:10

Witam!

PLAN B: otworzyc ta firme [branza w ktorej zna sie], jednakze mozna na
niej,
nie mowie zbic kokosow, ale zyc sobie w miare dostanie przez najblizsze
2-3
lata, ale co potem?



...dalej rozwijac sie w tym kierunku w ktorym pracujesz:-)
to jest najlepsze dla Ciebie wyjscie z sytuacji:-)

W tym przypadku, nie mialby czasu ani na studia, ani na
nauke jezykow.



o czas na nauke postaraj sie w przyszlosci, bedziesz mial kaske z tego jak
wypali to co wyzej wymienilem:-)

PLAN C: nie robic nic, czekac na ruchy naszego rzadu? ;-)



ruchy cyrku jaki sie tam dzieje?
studia Ci nic nie dadza a te pieniadze ktore zarobisz w przyszlosci bedziesz
mogl sobie zainwestowac w samego siebie

Na Twoim miejscu wybral bym plan B i tylko B.


Vladbal - 1 Lut 2002, 21:51

Witam, caly Twoj post jest niejako ilustracja odbywajacej sie tutaj
jakis czas temu dyskusji.

Po-pierwsze - biznes.

Stare przyslowie pszczol mowi ze najgorszy biznes jest lepszy od
najlepszej pracy.

Dlaczego - schemat przeplywu pieniedzy p[racoewnika etatowego
zamieszczony jest na jednej z podstron w mojje witrynie
http://free.polbox.pl/v/vladbal. Nie chcaiałbys chyba, aby tylko 5 lat z
twojej pracy zawodowej sluzylo Tobie, zas pozostale 35 - pracodawcy,
fiskusowi i posrednikom handlowym.

Temet, ktory poruszyles, szczegolowo opisuje ksiazka Franka Hereberta -
Nie mozesz jednoczesnie zmierzac w dwie przeciwne strony.

Po-drugie - co potem?

Robert Kiyosaki w swojej ksiazce Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec - pisze co
potem. Przeczytaj ksiazke, warto!

To byla odpowiedz standardowa ;-) ...

nie chcialbys zatrudniac nikogo, a to oznacza prace 12-14 godzim rowniez
w soboty. Z tego jednego zdania wynikaja dwa wazne wnioski:

Pierwszy: Twoj pomysl na firme nie oznacza prowadzenia biznesu, tylko
dzialalnosc gospodarcza, tak zwane samozatrudnienie. Nie rozni sie to
wiele od etatu, tym tylko, ze sam ustalasz stawki. No - i sam musisz sie
troszczyc o klientow, pragnacych kupic twoj czas. Na etacie masz takiego
klienta - to twoj pracodawca. To - sam jestes wlasnym klientem.

dzialalnosc", a nie "biznes"..) W kazdym razie wlasna dzialalnosc nie
daje w zasadzie niczego wiecej w stsosunku do etatu - nadal bowiem, aby
otrzymac pieniadze, musisz fizycznie przebywac w miejscu zarabiania
pieniedzy, gdziekolwiek to jest. Oznacza, to, ze kazda twoja niezdolnosc
do pracy lub np. brak zamowien - oznacza czasowa lub trwala utrate
dochodow.
O tym za chwile.

Drugi wniosek: nie masz konkretnego, uswiadomionego zastosowania dla
pieniedzy, ktore chcesz zarobic. Innymi slowy, twoj cel nie jest jasno
okreslony. Skoncentrowany jestes prawdopodobnie na *posiadaniu* a nie na

ci mniej, zas we wlasnej dzialalnosci nie moglbys sie uczyc angielskiego
(?) i ze prosisz o rade. Rada jest taka - zastanow sie, jaka wartosc ma
dla ciebie angielski, a jaka maja dodatkowe pieniadze i doswiadczenie w
samodzielnej dzialalnosci? Jestes jedyna osoba na swiecie, ktora te
rzeczy potrafi zweryfikowac ze swoimi celami.

Robi sie to przy pomocy metody Benjamina Franklina:

 Kartka papieru na pol, po jednej stronie "za", po drugiej "przeciw".. I
samo wychodzi. Ale kazde za i przeciw musisz zweryfikowac z zyciowymi
celami.

Czyli - zacznij od uswiadomienia sobie tego, czego chcesz. Jesli chcesz,
mozemy wypic razem kawe i porozmawiac o tym.

Wracajac do zasygnaliowanego powyzej tematu:

Jesli jestes jak wiekszosc ludzi, to prawdopodobnie - na co wskazuje
Twoj post - nie slyszales o dochodach pasywnych. To znaczy - slyszales,m
znasz je, tylko nie wiesz prawdopodobnie, ze tak sie nazywaja i
dlaczego.

Wyjasnie. Dochody pasywne przypominaja odsetki od wkladow
oszczednosciowych. Ktos inny, nie Ty, uzywa Twoich pieniedzy, obraca
nimi, a Tobie wyplaca okreslony procent (w przypadku oszczednosci, jest
to bank). Ale to nie jest jedyna forma. Na przyklad, posiadanie wiecej,
niz jednego domu czy mieszkania, jest takze zrodlem dochodow pasywnych -
o ile oczywiscie wynajmiesz komus te nieruchomosci, zamiast w nich
mieszkac. Cecha charakterystyczna dochodow pasywnych, w przeciwienstwie
do etetu czy samozatrudnienia, jest brak koniecznosci fizycznej
obecnosci w miejscu generaowania pieniedzy. Wlasciciel firmy, w ktorej
pracujesz, nie jest tam przez caly czas - czasem tylko zaglada.. Dochody
pasywane sa wiec dochodami z majatku.

Biznes jest wtedy, gdy przynosi dochody pasywne. Bez nich - to zwykla
praca.
Przemysl to. Istnieje wiele spsoobow zdobycia dochodow pasywnych.

Smiem twierdzic, ze w mojej witryniue znajdziesz dostep do jednego z
najprostszych zrodel takich dochodow. Zapraszam

Wladyslaw
http://free.polbox.pl/v/vladbal


Jastra - 2 Lut 2002, 04:17

...dalej rozwijac sie w tym kierunku w ktorym pracujesz:-)
to jest najlepsze dla Ciebie wyjscie z sytuacji:-)

| W tym przypadku, nie mialby czasu ani na studia, ani na
| nauke jezykow.



Studia stacjonarne moze Ci wyjda, a moze nie.
Jesli uznasz za stosowne, to sobie kupisz ksiazki i je przeczytasz.
Nauka jezykow sama przyjdzie przy pierwszym samodzielnym kontrakcie z
klientem z zagranicy. Po prostu 10 minut dziennie, ale codziennie,
cokolwiek. Moga byc nawet komiksy albo instrukcje obslugi programow
komputerowych. 10 minut dziennie. Nie martw sie "prawidlowa" wymowa,
szczegolnie w angielskim, bo cos takiego istnieje tylko w niektorych
chorych umyslach. Angielski ma wiele dialektow, a ludzie z calego swiata
wymawiaja te same rzeczy w bardzo rozny sposob. Tego bardziej nauczysz sie
podrozujac, niz siedzac na nudnych kursach w Polsce.
Jak bedziesz miec wlasna firme, to nikt Ciebie nie  bedzie pytac o kwity,
dopuki nie zechcesz prowadzic biura rachunkowego, taksowki czy apteki. No,
moze jeszcze banku, ale tu wystarcza pieniadze ;-)

Najlepszym dowodem na wartosc studiow jest to , ze 99,99% studentow
ekonomii nie rozumie, jak firma moze miec zysk i nie miec
pieniedzy. Poprowadzisz firme, to zrozumiesz, ze to codziennosc :-((

Powodzenia
Basia



AMRA - 2 Lut 2002, 16:55

Temet, ktory poruszyles, szczegolowo opisuje ksiazka Franka Hereberta -
Nie mozesz jednoczesnie zmierzac w dwie przeciwne strony.



Tego od Dune???


sieszpak - 3 Lut 2002, 09:30

Witam,
zdecydowanie plan B, został doskonale już przede mną umotywowany. Sam tak
postąpiłem, tylko że od początku zatrudniłem 2-ch pracowników, a sam trzymałem
się legalnej, nienajgorszej posadki ( miałem pewną kasę, ZUS, telefon, internet
itd..), po 3,5 miechach odszedłem z niej niepokonany.  Lecz straciłem zapał do
kształcenia się przerwałem dla interesu studia 3lata temu na (3-rok
elektroniki). Obiecywałem sobie wiele po rozkręceniu interesu,  lecz zabrakło  
mi w obecnej chwili samomotywacji, celu, czasu do dalszej nauki. Ideały odeszły
gdzieś daleko, ale myślę  że było warto, bo ile czasu można było być pomocą w
dziale zakupów firmy
Metro AG.

Pozdrawiam i powodzenia
Damian


Dariusz Toczyński - 6 Lut 2002, 12:39


Witam!

| PLAN B: otworzyc ta firme [branza w ktorej zna sie], jednakze mozna na
niej,
| nie mowie zbic kokosow, ale zyc sobie w miare dostanie przez najblizsze
2-3
| lata, ale co potem?

...dalej rozwijac sie w tym kierunku w ktorym pracujesz:-)
to jest najlepsze dla Ciebie wyjscie z sytuacji:-)

| W tym przypadku, nie mialby czasu ani na studia, ani na
| nauke jezykow.

o czas na nauke postaraj sie w przyszlosci, bedziesz mial kaske z tego jak
wypali to co wyzej wymienilem:-)



Stanowczo nie !
Jestem najlepszym przykładem tego, że jak już ew. jest to za MAŁO i
czasu też za MAŁO i nie jest to bynajmniej problem rozbudzonych
apetytów (a przynajmniej nie do końca;) - ucz się, pracuj i korzystaj
z życia - prześpisz się na emeryturze ;-)))

Udostępnianianie XP <-> 98 działa, XP <-> XP nie dzia ła
Sieć LAN - raz działa, raz nie
Spowolnienie dzialania systemu Windows 2000 przez aplikacje DOS'owe
  • php oracle krasnal
  • kod wykonywanego zawodu
  • merz;spezial;dragees;vitapil
  • pobieranie kurczak maly
  • wyznania mloletniej gwiazdy confessions of a
  • studniowkowiczki 2010 cz ii 560
  • iveco ciezarowe nowe dealrzy
  • reprtuar teatrow w warszawie
  • tipsy far cry
  • Baza wiadomości z grup dyskusyjnych : Start